gliwice.repertuary.pl
Film

Byliśmy żołnierzami

We Were Soldiers
Reżyseria: Randall Wallace

Repertuar filmu "Byliśmy żołnierzami" w Gliwicach

Brak repertuaru dla filmu "Byliśmy żołnierzami" na dziś.
Wybierz inny dzień z kalendarza powyżej.

Plakat filmu Byliśmy żołnierzami
Tytuł oryginalny: We Were Soldiers
Czas trwania: 160 min.
Produkcja: USA , 2002
Premiera: 12 lipca 2002
Dystrybutor filmu: Monolith

Reżyseria: Randall Wallace
Obsada: Mel Gibson, Madeleine Stowe, Sam Elliott, Greg Kinnear

Film zrealizowany przez twórców filmu „Braveheart – Waleczne serce”. Pierwsza wielka bitwa podczas inwazji na Wietnam: 400 amerykańskich żołnierzy pod przywództwem pułkownika Hala Moore’a (Mel Gibson) kontra 2000 żołnierzy Północnego Wietnamu. Równocześnie, nie mniejsza tragedia rozgrywa się w sercach kobiet, które oczekują powrotu swoich mężczyzn. Nie z każdej bitwy można wyjść zwycięsko i nie wszyscy wracają do domu...


Średnia ocena: 5.0
rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0
Oceniono 1610 razy. | Oceń film

Wasze opinie

Maleńka 1. marca 2008, 18:38

ten film jest bardzo fajny ten film jest dla mnie najlepszy jaki oglondałam w życiu jest to film o ludziach i ich czynach jak go oglondałam to sie popłakałam

punx 22. stycznia 2007, 18:46

film jest naprawde rewelacyjny
zaj.bisty film lepszego nie widzialem

Mateus 31. sierpnia 2002, 21:23

Dla mnie niezły
A nawet bym powiedział bdb!!!

niki 19. sierpnia 2002, 23:41

zero wrazen
beznadzieja

niki 19. sierpnia 2002, 23:41

zero wrazen
beznadzieja

MX 14. sierpnia 2002, 14:00

Amerykański pompatyczny film.....
Wspaniali Amerykańscy żołnierze walczący za ojczyznę, którzy oczywiście w każdym filmie muszą wygrać, nawet gdy przegrają (patrz Pearl Harbor) i zawsze są z tego dumni...

Marek 5. sierpnia 2002, 14:55

Żadna rewelacja !
Film poniżej przeciętnej,trochę fajnych efektów i już /Pułkownik na pierwszj lini to trochę śmieszne/

Tenshin 4. sierpnia 2002, 19:52

Jeszcze nie bylem :)
PRzeczytal;em wszystkie opinie, ale tak czy tak bym na niego poszedl bo lubie Mela a Perl Harbor to byla kiszka, sporo bledow, sorry Kacha :)

LeSheq 1. sierpnia 2002, 17:55

Tworcy braveheart sie wypalili...
Moze i ten film nie jest az tak beznadziejny, jak sugeruja niektore w/w opinie, ale na pewno nie wnosi nic nowego do kina akcji/wojny czy jak go tam nazywac. Sam Mel pierwsza klasa, ale to juz bylo...

Kacha 19. lipca 2002, 14:49

moim zdaniem ten film był zaj.bisty!!!!!!!!!!
tak jak mówłam wcześnie ten film jest pięknym fimem na który opłaca się iść ja mam jak narazie 14 lat a uważam że jest najładnieszym filmem po Perharbor to są według mnie najładniejsze filmy i właśnie ciągnę rodziców jeszcze raz na ten film ale oni juz nie chcą iść!!

weteran 16. lipca 2002, 10:59

Wzruszające bo wszyscy płaczą (na ekranie)
Wzruszające!Pułkownik, weteran szkolący żołnierzy do walki(ojciec pięciorga dzieci), wygrywający jednym batalionem bitwę z 4 tysiącami Wietnamczyków i tracący przy tym około 50 ludzi (zabija 1800 nieprzyjaciół) płacze po zwycięstwie i mówi, że żałuje, że nie zginął razem ze swiomi podwładnymi. No i ten Wietnamczyk na polu bitwy, gdzie dostał tęgie lanie wtykający amerykańską flagę by znów powiewała. Dlaczego Mel Gibson dał się w to wrobić?!

DJKroGotH 15. lipca 2002, 0:19

rewelacja !!
powiem krotko - tak dobrego filmu jeszcze w tym roku nie widzialem !! po prostu rewelacja !!

Andrzej Fajda 15. lipca 2002, 0:11

Sprostowanie
Zwracam honor! Pomylilem sie, faktycznie z pochodzenia jest Amerykaninem, ktory wychowywal sie w krainie dziobaka i kolczatki. Serdecznie przepraszam.

dinsdale 14. lipca 2002, 15:09

jescze sprostowanie
Mel Gibson wychował się i mieszka w Australii,
ale urodził się w Stanach - wiec z pochodzenia
to on jest jednak amerykaninem...

W. 14. lipca 2002, 14:56

Niezły
Fajda! Głupoty gadasz! Film jest całkiem nie zły. Nie powala, ale ogląd a się go nie najgorzej. Sceny batalistyczne całkiem niezłe. Wg mnie warto zobaczyć.

Andrzej Fajda 13. lipca 2002, 2:46

Mel, cos Ty najlepszego zrobil?
Drodzy Panstwo czytajacy moja opinie, jesli chcecie wybrac sie na niniejszy film do kina, sugeruje koniecznosc zabrania ze soba workow na wymioty. Jest to oczywiscie sugestia dla osob, ktore nie lubia lopotu flag majacych za zadanie uzmyslowic podnioslosc chwili, tak charakterystycznych dla produkcji z rodziny "Pearl Harbor". Pozostaje jednak pytanie: "Dlaczego Mel Gibson (badz co bad pochodzenia australijskiego) zgodzil sie zagrac w takiej szmirze?"

Dodaj nowy komentarz Byliśmy żołnierzami

Twoja opinia o filmie: