gliwice.repertuary.pl
Profile

Profile: gooffi

Films comments:

The Passion of the Christ gooffi, 22. marca 2004 godz. 21:06

nie jest to film, który ma się podobać lub nie... nie da się o nim mówić w tych kategoriach...
Film... nie wiem czy mozna tak o nim mówić. Jednak niezaprzeczalnie, Mel Gobson nakręcił film. Mnie osobiście bardziej się podoba tutaj słowo "obraz". Tak więc, Mel Gibson stworzył obraz, który poruszył mnie do głebi. Przez dwie godziny (i pieć minut) trwania seansu byłam dosłownie przygwożdżona do fotela kinowego.
I nie mozna tu chyba mówić o podobaniu. Nie mogę powiedzieć czy mi sie podobał czy nie. Mogę powiedzieć, że go bardzo przeżyłam.
Teraz chciałabym zwrócic uwagę na kilka komentarzy jakie sie poniżej pojawiły. Otóż, jeśli chodzi o amerykańskie zakończenie i trzęsienie ziemii:
"A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać." Mt 27, 51
A co do tego, że za duzo krwi, że człowiek nie mógłby przeżyć takiej męki i nieść później krzyż. Nie zapominajmy, Jezus był również Bogiem. A to za co umarł i został umęczony, nasze grzechy, były naprawdę ciężkie.
Że biczowanie niezgodne z prawdą, że okrutne, bestialskie? I takie zapewne było. Całun turyński moze zaświadczyć. A co do "ostatnich biczy wbijających się w skórę Chrystusa", ich nie mogło nie być, jesli naprawdę były! Jesli miało być realnie, to musiały się one pojawić. I własnie rany po tych rzemieniach zakończonych metalowymi kulkami są najbardziej widoczne na Całunie.
Że i tak nie pomoże ten obraz nikomu, że jeśli ktoś już wierzy, to dobrze, a jeśli nie wierzy, to nawet TAKI film nic nie zdziała? Na swoim przykładzie mogę zaprzeczyć. Moja wiara się "obudziła". Odeszłam od Boga ostatnio. A od Gibsona dostałam niezłego kopniaka rzucającego mnie w stronę Chrystusa. Teraz wiem, że chcę być z Nim spowrotem jak kiedyś.
Nie tłumaczyli niektórych kwesti na język polski? A może na żaden język nie tłumaczyli? Może właśnie w tej scenie nie to było najważniejsze? Może słowa Rzymian nie miały znaczenia? Może ważne było tylko to co się DZIAŁO?
A łza i cały swiat się w niej odbijający? A czy Bóg właśnie w ten sposób nie patrzy? Ogarnia nas wszystkich.
I w tym momencie przeczytałam kilka komentarzy do tyłu. Tak więc musze powiedzieć, że oprócz faktów (np. cytat z Pisma Świętego, Całun turyński), zastrzegam sobie, że to co napisałam, jest to tylko i wyłącznie moje zdanie. I tak jak inni mam do niego prawo, nikomu nic nie narzucajac. I moze rzeczywiście nie powinno się o nim wiele dyskutować. Możecie to potraktować, jako moja rozprawę z samą sobą.
Pozdrawiam wszystkich czytających bardzo serdecznie.
Ps. Muzyka - arcydzieło.

Finding Nemo gooffi, 5. grudnia 2003 godz. 17:46

miły film...
bardzo mi się podobał, ...ale chętnie poznałabym "niuanse" HEjaka. Po prostu.., ciekawa jestem...:)